Filozofia RakuGaku – jak to działa?

Pewnie można by powiedzieć, że odsłanianie tajników funkcjonowania instytucji jest kiepskim pomysłem, no bo przecież co komu do tego (na przykład konkurencji), jak działa firma. Jeszcze podpatrzą, skopiują i niepotrzebnie doprowadzi się do polepszenia jakości usług w konkurencyjnych instytucjach. Osobiście pozwolę sobie się z tym nie zgodzić. 🙂

Po pierwsze primo – jeśli szkoła otwarcie mówi o swojej filozofii biznesowej, to buduje zaufanie klientów. Sama wolałabym oddać swoje pieniądze firmie, w której wiem co się dalej z tymi pieniędzmi dzieje i dlaczego. 🙂

Po drugie primo – wierzymy w sens jasnych, przejrzystych i otwartych zasad współpracy z naszymi klientami. Jeśli szanujemy się nawzajem i szanujemy to, że każdy z nas chce na tej współpracy coś zyskać (chce i ma do tego pełne prawo!) to efektem jest może dość idealistyczna wiara w dobrą wolę obydwu stron. My, jako szkoła, wierzymy, że chcecie nam płacić za dobrze realizowane usługi, a od Was oczekujemy, że będziecie wierzyć, że powierzone nam Wasze pieniądze będą wykorzystane uczciwie i dla Was. 🙂 Brzmi jak utopia, co? Ale sprawdza nam się od 4 lat.

Po trzecie primo – jeśli otwarte mówienie o tym, jak prowadzi się RakuGaku spowoduje za rok wysyp podobnych nam szkół na rynku, szkół w których dobro ucznia stawia się na pierwszym miejscu, a zarobek jest efektem ubocznym, to tym lepiej! Zdrowa konkurencja mobilizuje wszystkich konkurujących ze sobą do podnoszenia swoich kwalifikacji i jakości swoich usług. Dla nas będzie to rozwijające i motywujące, a dla Was – zaowocuje jeszcze lepszymi kursami językowymi. Same plusy. 🙂


Jak skonstruowana jest ogromna większość kursów językowych?

Miałam kontakt z wieloma różnymi szkołami językowymi – zarówno z pozycji studenta, uczestnika kursu językowego, jak i lektora, menedżera, czy w końcu – właściciela własnej szkoły. W większości miejsc było tak, że trzeba było podpisać semestralną lub roczną umowę kursu, gdzie było jasno określone, że student zobowiązuje się do chodzenia na zajęcia przez określony czas. Dla szkoły – fajne zabezpieczenie planowanych przychodów, no bo przecież wiadomo, że przez najbliższe 3-4 miesiące będziemy zarabiali miesięczną stawkę kursu razy liczbę studentów i fajnie. Z płatnościami tych umów bywało jednak różnie. Nie zawsze student był w stanie zapłacić z góry za cały rok lub semestr.
Niektóre szkoły wtedy oferują najgorszą z możliwych opcji czyli kredytowanie z banku. Dla szkoły najlepiej, bo od razu z góry dostaje od banku te kilka tysięcy za studenta. Dla studenta za to najgorzej, bo wiąże się jakąś z reguły mocno pogmatwaną umową kredytu konsumenckiego na opłacenie kursu i choćby zrezygnował tydzień później z nauki – banku to jakby nie obchodzi.
Inne szkoły każą po prostu pojawić się na pierwszych zajęciach z potwierdzeniem przelewu w zębach i jeśli akurat nie stać Cię na 800-1000 zł jednorazowej płatności, to Twój, studencie, problem. Nie podejmuj się nauki obcych języków, jeśli Cię na to nie stać.
Wreszcie trzecia grupa szkół z umowami kursu dopuszcza płatności ratalne / miesięczne i to jest spoko do momentu, w którym nie okaże się w połowie semestru, że muszę z jakiegoś powodu zrezygnować z nauki. Zawsze może wydarzyć się coś, co zmieni nasze życie tak, że nie będziemy w stanie mimo dobrych chęci kontynuować kursu. Tego nie przeskoczy żadna, naprawdę żadna umowa kursu.

I tu pojawiamy się my, RakuGaku, pierwsza (wg szybkiego rozeznania na rynku) legalnie działająca szkoła językowa w Warszawie, w której nie ma umów kursu. Gdzie studenta się do niczego nie przymusza. Chcesz, to przychodzisz i płacisz. Nie chcesz, to nie płacisz i nie przychodzisz. Ja sama nie lubię być do niczego zmuszana, jestem typem przekornym i im bardziej ktoś mnie do czegoś zmusza, tym bardziej mam ochotę stanąć okoniem. 🙂 Dlatego też nie zmuszam do niczego naszych studentów. Bo zmuszanie po prostu nie ma sensu. 🙂


No to jak to działa z ekonomicznego punktu widzenia, że szkoła nasza funkcjonuje już od kilku lat bez zadłużenia, skoro bez umów można powiedzieć, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć liczby kursantów w przyszłości, czyli również naszego przyszłego dochodu?

Tajemnic, które Wam tu dziś wyjawię, jest cztery. 🙂

Tajemnica 1: W RakuGaku nie ma zaległości finansowych na kwoty większe niż 200-250 zł.

Pracowałam kiedyś w innej szkole, gdzie studenci miewali zaległości po 600-800 zł za kurs, bo podpisywali umowę na semestr, przestawali płacić po pierwszym miesiącu, a kolejne raty naliczały się same. Szkoła oszukiwała się do końca semestru, że student wróci na kurs i zapłaci za poprzednie 3 miesiące. A studentowi było tym bardziej głupio wrócić po przerwie, kiedy wiedział, że na dzień dobry każą mu zapłacić jakieś grube pieniądze za okres, kiedy go nie było. Z reguły nikt z tych osób potem nie wracał. Te długi nie były w ogóle ściągane (bo droga sądowo-komornicza generowała jeszcze większe koszty i się to szkole po prostu nie opłacało). Budżet szkoły stopniowo się walił, bo planowany przychód nie był osiągany.

Dlatego kiedy zakładałam RakuGaku przyjęłam prostą zasadę – jeśli ktoś znika z zajęć i przestaje płacić, to ja przestaję się łudzić, że zaraz (lub kiedykolwiek) wróci i uzupełni zadłużenie. Dlatego w RakuGaku jeśli nie zapłacisz za jeden miesiąc nauki, na początku kolejnego miesiąca po prostu nie dostaniesz faktury proforma za dalszą naukę. Brzydko mówiąc – po jednym miesiącu zaległości w opłatach, przestajemy na Was liczyć i wypisujemy Was z zajęć. No bo po co się oszukiwać. 🙂

To ma cztery bardzo pozytywne skutki:
1) nie gromadzą się zadłużenia z kolejnych miesięcy. Maksymalne zadłużenie, które jest w stanie wygenerować pojedyncza osoba, równe jest płatności za jeden miesiąc kursu.
2) jeśli przerwiesz naukę i opłacanie kursu, możesz w każdym momencie do nas wrócić z „czystą kartą”, nie krzyczymy, że zanim podejmiesz dalszą naukę musisz uregulować stare długi. Cieszymy się, że jesteś znowu z nami i chcesz znowu nam płacić. 🙂
3) u nas (w przeciwieństwie do umów kursu dopuszczających rezygnację pod warunkiem uzasadnienia pisemnego, wypowiedzenia, czy innego tłumaczenia się) masz prawo zrezygnować tzw. „cichaczem”. Nie musisz nam tłumaczyć swojej decyzji. Możesz po prostu nie zapłacić i to już jest Twoja rezygnacja.
4) planujemy przychody tylko na 1 miesiąc do przodu, sami sobie odbieramy pewność kalkulacji na przyszłość i to nam dobrze robi w szkolny budżet. 🙂 Nie potrzebujemy koniecznie wiedzieć na 100%, ile pieniędzy wpłynie do szkoły za pięć miesięcy.

Tajemnica 2: Mamy backup finansowy. 🙂

Taka prawda, że jak się nie jest w stanie przewidzieć przyszłości to się tę przyszłość zabezpiecza. My robimy to samo. Nadwyżki są odkładane na słabsze czasy. Na okres, kiedy zajęć będzie mniej. Kiedy coś się gwałtownie posypie na rynku. Jeśli nic takiego się nie dzieje i zawsze słabszy finansowo okres wakacyjny udaje nam się przeżyć bez korzystania z zapasów – wtedy mamy czas na inwestycje w szkołę. Zapasy z poprzedniego roku ładujemy w niespodzianki dla Was. W ulepszenia lokalu. W nowe materiały do zajęć. W wyposażenie pokoju lektorskiego. Możemy sobie na to pozwolić. 🙂

Tajemnica 3: Staramy się robić jak najlepsze zajęcia, żebyście chcieli z nami zostać.

Kiedy już szkoła pogodzi się z faktem, że studenta nie da się przywiązać na siłę i że jego obecność i zainteresowanie kursem nie jest oczywiste, gwarantowane żadną umową, wtedy zaczyna się inwestować w jakość tego kursu. Bo oczywiście wielu przyczynom Waszych rezygnacji nie jesteśmy w stanie zapobiec. Nie mamy wpływu na to, kto z naszych studentów zmieni pracę na zmianową, kto zacznie studia, kto wyjedzie z Warszawy, a kto urodzi dziecko i przestanie mieć czas na naukę. Ale mamy wpływ na to, żebyście nie rezygnowali z zajęć ponieważ są nudne i nieefektywne. Te rezygnacje staramy się ograniczać dbając o Waszą satysfakcję z nauki w RakuGaku. Jeśli będziecie mieli poczucie, że nauka u nas przynosi Wam efekty – nie zrezygnujecie z niej z byle powodu, wiemy o tym z doświadczenia. 🙂 I to jest nasz cel biznesowy. 🙂

Tajemnica 4: Inwestujemy w lektorów.

Byłam lektorem w sześciu różnych szkołach językowych na przestrzeni ostatnich 10 lat. Wiem na jakich warunkach zatrudnia się lektorów i wiem jak kluczowe w jakości kursu jest zaangażowanie lektora w ten kurs. Lektor niezadowolony ze swojej pracy, kiepsko wynagradzany, obarczany niepotrzebną odpowiedzialnością za sytuacje na które nie ma wpływu, bez zapewnionej należytej bazy materiałów i sprzętów biurowych do przygotowania zajęć, zmuszony do przygotowywania ich w domu, na kolanie, nie daj boże za własne pieniądze (tak, tak, są takie szkoły, gdzie lektor płaci z własnej pensji za xero materiałów dla uczniów – seriooo….) – zniechęci się niezależnie od tego, jak bardzo uczenie języka było jego pasją na początku. To prowadzi do frustracji.Nie wiem czy mieliście kiedyś nieprzyjemność być na zajęciach prowadzonych przez sfrustrowanego i zniechęconego lektora, ale to chyba najgorsze co można przeżyć na kursie językowym. Poza tym sfrustrowany lektor stanowi śmiertelne zagrożenie dla szkoły językowej, bo szczególnie jeśli ma porywającą, ciekawą osobowość (a mnóstwo lektorów tak ma, są to często osoby charyzmatyczne, motywujące, inspirujące), nie stanowi dla niego żadnego problemu tzw. „wyprowadzenie studentów ze szkoły”. Studenci cenią dobrych lektorów – to oczywiste. I pójdą za takim super-nauczycielem wszędzie tam, gdzie on pójdzie. Do konkurencji też. 🙂 Dlatego o lektorów trzeba dbać równie mocno jak o samych naszych studentów. Studenci utrzymują szkołę przy życiu, ale to lektorzy decydują o tym, że studenci chcą utrzymywać akurat tę szkołę. 🙂


Ej, ale skoro wszędzie są umowy kursu, to może brak umów jest nielegalny i RakuGaku nie ma prawa nie podpisywać ze swoimi studentami żadnych umów?

To, że nie podpisujemy z naszymi studentami pisemnej umowy kursu nie oznacza, że nie zawieramy z nimi umowy świadczenia usług. Zgodnie z art. 60 Kodeksu Cywilnego wola osoby dokonującej czynności prawnej takiej jak zawarcie umowy, może być wyrażona przez każde zachowanie tej osoby ujawianiające jej wolę w sposób dostateczny. Co znaczy – w naszym przypadku – że do zawarcia umowy o świadczenie usług z RakuGaku dochodzi w momencie, kiedy student wyraża w sposób dostateczny (np pisząc maila o treści „proszę zapisać mnie do grupy” lub wysyłając przelew za zajęcia) chęć zawarcia tej umowy.

No ok, ale czy student wie, jaką umowę chce zawrzeć? Tak, ponieważ wcześniej poznaje jej warunki w drodze rozmowy telefonicznej lub konwersacji mailowej. Do tego warunki świadczonych przez RakuGaku usług są przedstawione w formie naszego regulaminu i cennika na stronie www. Co ważne, cenniki i regulaminy nie stanowią warunków zawieranej umowy jeśli nie są skierowane do konkretnej osoby, z którą tę umowę się zawiera. Warunki umowy są zawarte w przygotowywanej i przedstawionej przez nas ofercie w postaci faktury proforma. Tam jest już precyzyjnie ujęte to, z kim chcemy zawrzeć umowę na ile zajęć, za jaką kwotę i w jakim okresie. Opłacenie faktury proforma stanowi oświadczenie woli klienta zawarcia umowy z RakuGaku. Wtedy – dopiero po opłaceniu proformy – wystawiamy fakturę za zakupione u nas zajęcia.

Można więc w uproszczeniu powiedzieć, że zawieramy z Wami umowy comiesięczne na podstawie opłacenia przez Was przygotowanych przez szkołę faktur proforma. Macie prawo nie zawierać umowy na kolejny miesiąc, wystarczy nie opłacić faktury proforma, jeśli którykolwiek z warunków naszych usług Wam nie odpowiada. 🙂


Jeśli jesteś naszym obecnym lub przyszłym studentem, mam nadzieję, że ten wpis da Ci kawałek ciekawej wiedzy o tym, jaka jest filozofia RakuGaku, jak działa ta szkoła, która utrzymuje się za Twoje pieniądze (dziękujemy Ci za to!).

Jeśli jesteś naszą konkurencją lub po prostu inną szkołą językową albo w ogóle innym przedsiębiorcą, może ten wpis podpowie Ci co nieco na temat poszanowania klienta, jakości usług, czy ustalania priorytetów w prowadzeniu szkoły. Po 4 bezproblemowych latach zaczynamy mieć poczucie, że możemy się w tym temacie sensownie wypowiedzieć. 🙂 Zapraszamy więc do wymiany uwag i komentarzy, zdrowej konkurencji i konstruktywnej dyskusji. 🙂

Wreszcie, jeśli jesteś osobą uczącą któregoś z trzech naszych języków (chiński, japoński i koreański) – prywatnie lub w innej szkole – robisz to na najwyższym poziomie i kochasz to robić, bo nakręca Cię to tak samo jak nas, pomyśl o nas jako o potencjalnym przyszłym pracodawcy, bo naprawdę fajnie się w RakuGaku pracuje. 😛

Powrót